„a co to prawda Mamo” ?
Ups... Na takie pytanie wystarczyło by brzdącowi „sprzedać” jakieś niewinne kłamstewko albo pół prawdę.
Ale czy wypada opisywać ją w ten sposób ?
- No przecież jej nie ubędzie. Sama się obroni bo jest. Jedyna, czysta i niepodważalna - tłumaczysz sobie. A maluch „kupuje” to co wyjaśnisz.
Nie rażą Cię te handlowe określenia ? Wydają sie nawet celne, modne i dziwnie trafne ?
A czy prawda nie stała się właśnie towarem, „produktem” którym handluje się w najlepsze ?
„Błąd logiczny. To nie jest prawda, to półprawdy, wariacje na jej temat, wykreowana rzeczywistość, kłamstwa pod Jej nazwą!” - już słyszę protesty.
Dobrze. Może o ty wiemy. Ale czy chcemy ? Czy mając „podróbki” lepsze od oryginałów nie osiągamy założonego celu czyli :
Pełni satysfakcji ? Z posiadania (a często wykreowania "produktu").
A czy będzie prawdziwy ? Wedle pewnego Tomasza :
(są tacy którzy twierdzą, że znają nawet jego adres)*
"verum est id, quod est (prawdą jest to, co jest).
Prawdziwe jest to, co istnieje. Prawda jest zamienna z bytem. Każda rzecz, o ile istnieje, jest prawdziwa. Prawda jest transcendentalium."
* -- KK wysłał owegoTomcia do Nieba ogłaszając świętym, więc... pewnie zna :)
Ps. A czy czepiam się KK. Ależ absolutnie nie. Uważam, że prawdy należy szukać wszędzie. Pytanie tylko dlaczego musimy jej szukać...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz